Autor Wątek: Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi (Star Wars: The Last Jedi) recenzja [SPOJLERY]  (Przeczytany 161 razy)

Mariusz

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 45


Ekipa stojąca za Ostatnim Jedi odrobiła lekcję i godnie kontynuują wątki rozpoczęte w poprzednich odsłonach kultowej sagi. Najnowsza część Gwiezdnych Wojen jest utrzymana w mroczniejszym tonie, bardziej przypomina stare trylogie i Łotr 1 (Rogue One) niż Przebudzenie Mocy (The Force Awaken), za co chwała im, bo nie mamy tutaj zbyt wielu cukierkowych elementów niepotrzebnie rujnujących spuściznę po starej trylogii z udziałem legendarnych bohaterów.

Do dnia dzisiejszego Łotr 1 zarobił 1 miliard dolarów, Przebudzenie Mocy 2 miliardy dolarów. Między inny przez dobre wyniki sprzedaży poprzednich filmów reżyser i scenarzysta Rian Johnson prawdopodobnie dostał wolną rękę co do konwencji w jakim następna część zostanie utrzyma. Co by nie było, producenci z Disneya wiedzieli, że The Last Jedi się sprzeda więc możliwe były delikatne eksperymenty w scenariuszu i prowadzeniem narracji.

W przeciwieństwie do Rogue One, Ostatniego Jedi oglądało mi się bez znurzenia od początku do końca pomimo jego długości, przy czym muszę zaznaczyć, że tak naprawdę akcja rozpoczyna się na godzinę przez końcowymi napisami. Kilka wątków można było pominąć, kilka rozwinąć ale nie mam tutaj specjalnych pretensji bo jako całość wszystko jest w miarę dobrze zmontowane.

Film rozpoczyna się walką krążowników First Order (Pierwszego Porządku) z ocalałymi siłami Resistance (Ruchu Oporu). I mniej więcej na tym opiera się cały scenariusz produkcji, na walce First Order z Rebeliantami gdzie ci drudzy ganiają tych pierwszych przez całą galaktykę, z wiadomych przyczyn nie mogąc ostatnie się z nimi rozprawić. Główne role w tym segmencie fabuły otrzymują Poe, Finn, Leia i nowa postać Rose Tico którą gra amerykanka wietnamskiego pochodzenia Kelly Marie Tran, ta postać jakoś nie przypadła mi do gustu ale po chwili namysłu mogę napisać, że być może w jakimś stopniu pasuje tutaj.

Drugi kluczowy wątek w całej opowieści to odnalezienie Luke'a Skywalkera przez Rey na jednej z wysp planety Ahch-To. W tym segmencie fabuły głównymi postaciami są Luke, Rey, Kylo Ren i głównodowodzący Nowym Porządkiem Snoke. No i właśnie ten akt to esencja nowej trylogii i całych Gwiezdnych Wojen. Rey próbuje namówić Luke'a do powrotu by pomógł im uratować rebelię, ten z kolei nie chce tego robić ze względu na popełnione w młodości błędy. Z drugiej stronie mamy Sithów gdzie wielki mistrz Snoke deprawuje Kylo Rena za to co zrobił w The Force Awaken, za to, że jest słaby i kompletnie nieprzydatny. Ren odzyskuje zaufanie swojego Pana po tym jak przyprowadza do jego komnaty porwaną Rey. Wcześniej oboje nawiązują mentalny kontakt i próbują się jakość dogadać, w o Rey wierzy do ostatniej sekundy. W komnacie Snoke'a następuje prawdziwy punkt kulminacyjny filmu gdzie Snoke ginie z ręki Kylo Rena, zdradziecko przecięty na pół leżącym obok niego świetlnym mieczem. Po walce z jego gwardią przyboczną Kylo Ren próbuje przeciągnąć Rey na swoją stronę gdyż okazuje się, że jednak nie przeszedł on na jasną stronę mocy ale dziewczyna ostatecznie tego nie robi i ich drogi się rozchodzą, być może już na zawsze.

Końcówka filmu jest także dosyć ciekawa i dramatyczna, a ostatnie sceny z udziałem Luke'a, który jednak się pojawia i walczy z Kylo Renem są doskonale wyreżyserowane i tak naprawdę do ostatniej chwili nie było widać, że Luke pojawił się na planecie Crait jako hologram. Mina Kylo Rena jest tutaj bezcenna. Film kończy się ucieczką ocalałych z ruchu oporu którym pomaga Rey oraz zniknięciem Luke'a. Prawdopodobnie jego śmiercią.

Mniej więcej to tyle na temat fabuły, uważam ją ogólnie za udaną i jak na środkowy film w nowej trylogii kończy ona kilka głównych wątków rozpoczętych wcześniej. Na pewno pozostaje pytanie co dalej z całą sagą? Na czym będzie opierał się epizod 9. Snoke nie żyje, Luke nie żyje, pozostaje walka Rey i Kylo Rena? Trochę to trywialne zważywszy, że te dwie postacie to główny minus całej nowej trylogii, nie są one przecież tak charakterystyczne jak Luke i Vader, czy Obi Wan Kenobi i młody Anakin z poprzednich części by oprzeć na nich całą fabułę ale mogę się mylić. O ile Kylo Ren, się powiedzmy wyrobił w tej części to Rey jakoś do mnie nie przemawia, tym bardziej biorąc pod uwagę ostatnie słowa Luke, dające do zrozumienia, że tak naprawdę Ostatni Jedi w tej historii to właśnie ona. Aktorka która gra tę postać przedstawia typowe dla dla drewnianego aktorstwa elementy, zero emocji na twarzy, zero ekspresji, można powiedzieć, że to taki Ben Affleck w spódnicy, jest średnio. O samej Rey nie wiemy zbyt wiele i w tej części nie dowiadujemy się niczego nowego prócz tego, że posiada ona moc. Skąd pochodzie, kim byli jej rodzice, te pytania pozostają bez odpowiedzi. Przed reżyserami ostatniej części sagi trudne zadanie, jak napisać scenariusz w taki sposób aby było on ciekawy... Wiem, że kolejny epizod będzie reżyserować JJ Abrams a scenariuszem zajmie się kilka osób którzy pracowali przy wielko budżetowych fabularnych gniotkach. Boję się tego, że następna część będzie przypominała za bardzo cukierkowo/popcornowy The Force Awaken.

The Last Jedi jest jednak filmem bardzo dobry, warto podkreślić, że jest lepszy od dwóch ostatnich części Star Warsów, Rogue One i The Force Awaken. Chociaż początek filmu na to nie wskazuje to nie poddawaj się i wytrzymaj, zostaniesz nagrodzony.

Pytania i odpowiedzi które powstają po zakończeniu seansu:

Śmierć Snoke'a.

Jak to możliwe by wielki Sith który swoją mocą mógł uśmiercić Rey i Rena w ciągu sekundy co pokazuje na filmie ginie w tak banalny sposób? Tutaj odpowiedzieć można różnie.

Pierwsza z nich jest taka, że Snoke żyję, być może jakimś cudem uda mu się powrócić, być może to nie był Snoke, tylko hologram albo klon. Jeżeli Snoke ma żyć to na czym będzie się opierała kolejna część serii? Na walce Snokea z pozostałymi, hmm, było by fajnie ale zbyt sztampowo więc jednak przychylę się do drugiej odpowiedzi.

Snoke nie żyje. Ten scenariusz jest bardziej prawdopodobny, po prostu nie żyje. Wiem, że trudno w to uwierzyć, tym bardziej, że na kilka sekund przed śmiercią Snoke mówi, że zna każdą myśl Kylo Rena, a tą, że ten go za chwilę zabije nie znał? Być może Snoke zgodził się na swoją śmierć by dokończyć trening młodego ucznia ciemnej strony mocy, ale czy Sitha stać na taki gest? Było nie było scena zamordowania Snoke jest w pewien sposób oryginalna i chyba dobrze, że została przeprowadzona w taki sposób. Historia oceni czy wejdzie ona do kanonu czy nie.

Pozostaje jednak pytanie kim był Snoke i skąd się wziął. Encyklopedie w sieci mówią, że był on po prostu kosmitą który znalazł się w posiadaniu pierścienia który umożliwił przebudzenie ciemnej strony mocy w jego umyśle, no ale czy tak było naprawdę?

Śmierć Luke'a.

Kolejne wielkie pytanie to co się stało z Lukiem po zakończeniu bitwy o Crait? Luke medytuje na swojej wyspie i następnie znika. Dlaczego? Po co? Przecież mógł jeszcze żyć. Jedyna sensowa odpowiedź jest taka, że ceną za tak wielkie ukazanie potęgi mocy i pojawienie się w formie ducha na odległej planecie jest śmierć, w samobójstwo ostatniego Jedi nie wierzę.

Co dalej z Leią?


Aktorka grająca Leię już nie żyje ale w samym filmie jej nie uśmiercili, co dalej się z nią stanie? Prawdopodobnie jej rola będzie bardzo mała, może zginie, no i będzie nagrana komputerowo, to jest pewne.

Finn, Poe i reszta rebeliantów, co z nimi?

Ich role w Ostatnim Jedi polegały na walce z First Orderem i ta pewnie zostanie, być może wysadzą oni kilka statków lub kilka baz więcej w ostatniej części i tyle. Nie spodziewam się szczególnie dramatycznych akcji z ich udziałem.

Rey i Kylo Ren

Jako główna bohaterka filmu będzie musiała pokonać ciemną stronę mocy którą reprezentuje Kylo Ren. Prawdopodobnie na tym będzie opierała się główna fabuła dziewiątego epizodu. Być może dowiemy się skąd Rey pochodzi i poznamy jej ostateczne zadanie.

Najlepszy moment w filmie:

Najlepszym momentem w filmie była dla mnie scena walki Luke'a na Crait oraz scena śmiercie Snoke'a reszta filmu to tylko aperitif do głównego dania.


Najgorszy moment w filmie:


Najgorszym momentem w filmie była dla mnie scena niedoszłej egzekucji Finna gdzie hangar jest pełen szturmowców, po czym następuje atak poprzez wjazd statku rebelii w statek First Orderu, szturmowce w hangarze znikają ale oczywiście Finn przeżywa... Denerwujący jest też moment z udziałem Leii w kosmosie gdzie nagle zaczyna ona dysponować mocą i dolatuje kilkadziesiąt metrów do statku, jak? Przecież Leia nigdy nie dysponowała mocą! W tej scenie był doskonały moment by ją uśmiercić, i to, że reżyser tego nie zrobił to jego największy błąd w tym filmie. Sceny treningu Rey też były kiepskie, jakoś tak źle przeprowadzone.

Plusy:

- Mroczny kllimat
- Dobry scenariusz
- Dobra reżyseria
- Scena śmierci Snoke'a
- Scena walki Luke'a z Kylo Renem
- Pojawienie się Yody :) (Yoda nie jest generowany komputerowo, to postać ze starej trylogii!)

Minusy:

- Minimalnie za długi
- Kilka niepotrzebnych wątków
- Dziwna scena z Leią w kosmosie
- Scena niedoszłej egzekucji Finna
- Ogólnie kiepska rola Finna, Rose Tico
- Za mało żartów w wykonaniu C3PO
- Kiepski trening Rey

Pomimo kilku błędów w scenariuszu The Last Jedi to jak dotąd najlepsza część nowej sagi i wydaje mi się, że już tak pozostanie, bo nie sądzę aby 9 epizod przebił momenty zawarte w Ostnim Jedi gdzie żegnamy się ze Snokiem i Lukiem. Nie ma takiej opcji aby film oparty głównie o Rey i Kylo Rena mógłbym lepszy od tego z udziałem Marka Hammila, Hana Solo i reszty starej brygady.

Polecam!
« Ostatnia zmiana: Grudzień 25, 2017, 12:47:23 pm wysłana przez Mariusz »