Opowiadanie o Atreusie na nowym filmie z God of War IV. A Call from the Wilds

Na nowym zwiastunie który opublikowało Sony Santa Monica Studio pracujące nad God of War IV na PS4 poznajemy krótką historię syna Kratosa, Atreusa.

Przygoda Atreusa opowiada o poszukiwaniu Kratosa, który wyruszył na swoje codzienne polowanie i gdzieś tam przepadł. Zaraz po zjedzeniu przez młodego śniadania, chłopak wychodzi na zewnątrz by poćwiczyć strzelanie z łuku. – Bierze oddech i strzela, niestety niecelnie, przez co strzała staje się tylko jednym z patyków których w lesie jest pełno. Bierze drugą strzałę, mocno się skupia, napina ręce i pozwala jej lecieć. Strzał w dziesiątkę! No prawie, zależy z którego kąta na to popatrzymy.

Nagle w drzwiach pokazuje się matka chłopaka wołając go do środka…

Atreus odkłada łuk i strzały i wchodzi do domu. Matka każdego dnia uczy go przeważnie języka i łucznictwa. Dzisiaj jednak ma dla niego lekcję która jest szczególnie ekscytująca, bo o potworach z północnej dziczy, oszalałych, trollach, wiedźmach, a nawet nieumarłych. Po odpowiedzeniu Atreusowi na masę nurtujących go pytań, matka pozwala mu wyjść i ćwiczyć dalej łuk. Atreus nie jest złym łucznikiem ale też nie wymaga od siebie zbyt wiele. Sfrustrowany, mały niedźwiadek ucieka w las.

Scena 2…

Atreus wspina się pomiędzy gałęziami swojego ulubionego drzewa. W takich dniach jak ten zamyka swoje oczy i nasłuchuje co las ma mu do powiedzenia. Ten rodzaj samotności nigdy nie pozwalał mu czuć się źle. Być może dlatego, że może on usłyszeć to czego inni nie mogą. Odkąd tylko pamięta to głosy innych zwierząt, które potrafi odczytywać. Nigdy nie mówił o tym swoim rodzicom. Może on usłyszeć nawet swojego ojca. Ktoś desperacko woła o pomoc gdzieś w na końcu swojego umysłu. Atreus wystrzela, i zaczyna słyszeć inny głos który wzywa go do rozpoczęcia przygody w której będzie on bohaterem. Podskakuje spod drzewa i biegnie w stronę lasu i głosów które stają się coraz głośniejsze, waha się który z głosów wybrać. Decyduje się podjąć temat wołania o pomoc, drugi głos nazywa go tchórzem. Atreus bierze głęboki wdech i wchodzi do zastrzeżonego lasu którego całe życie unikał, do północnych dziczy.

Scena 3…

Krocząc drogą nieznanych wcześniej terenów Midgard, usłyszał płacz zranionego jelenia niesiony przez powiewającą bryzę. Skierował się w kierunku zwierzęcia. Wyobrażał siebie jako Boga z matczynych opowieści podróżującego przez różne światy. Potężnego, walczącego o honor i chwałę. Był skończony, kompletnie pozbawiony nadziei, las był dla niego jedynie labiryntem. Wpadał w panikę przerywaną krzykiem szopów, zranione zwierzę było w pobliżu. Zapominając o swoim problemie, zobaczył, zranionego jelenia leżącego na ziemi któremu krew wypływała z klatki piersiowej, i strzałą w jednej nodze, ale jaki myśliwy zostawił by zwierzę w takim stanie? Zwierzę spojrzało Atreusowi prosto w oczy. Jego ból nagle się zmniejszył w kontakcie z człowiekiem. – Jesteś bezpieczny, jestem tutaj – rzekł Atreus, próbując uspokoić tą czystą duszyczkę. – Możesz odejść. Oddech jelenia z silnego stawał się płytki by ostatecznie zamilknąć na wieki. Atreus położył dłonie na jego sercu, inspirowany matczynym nauczaniem. Kiedy to zrobił doszło do niego, że na ziemi jest zbyt dużo krwi i prosta strzała nie mogła wyrządzić takich szkód. Czerwony ślad kierował w głąb lasu, Atreus podskoczył i nim podążył.

Scena 4…

Jaki horror czekał na końcu tych śladów? Jest tylko jedna droga by się tego dowiedzieć.

Chłopiec nie musiał daleko zachodzić by zrozumieć, że ślady krwi nie należały do jelenia lecz do myśliwego. Na jego widok chłopaka zaczęło wiercić w żołądku a oddech mu zamarł. Było tam coś jeszcze nieopodal czyhającego się w lesie, o kilka kroków, coś co ciągle oddychało. Zobaczył dwa potwory z opowieści swojej matki, nieumarłych tańczących w czystym szale. Oczy Atreusa stały się zaszklone gdy spotkały się z wzrokiem potwora, większy ruszył w jego kierunku. Chłopak przewrócił się próbując dosięgnąć strzał a potwór był coraz bliżej. Podniósł chłopaka z ziemi i zaczął przed nim wywijać swoją głową, to było odrażające. W akcie desperacji Atreus strzelał do niego swoimi strzałami i w jednej chwili dosiągł jego czaszki. Potwór go upuścił, kontynuując przerażający krzyk. Chłopak miał szczęście ale to nie był czas by świętować. Gdy drugi potwór podniósł swój miecz, Atreus strzelił prosto w oręże które eksplodowało na drobne kawałeczki, lecz kawałek miecza zdołał przeciąć jego ramię. Przeszył go ból. Podczas gdy potwór przygotowywał się do ostatecznego ciosu, Atreus już się nie bał, był wściekły, bo oślepiający ból i zajadła wściekłość wbijała mu się w czaszkę, jego wizje emanowały, czysta wściekłość, dwie kreatury nie odczuwające niczego innego jak złość i ból. Ostatnie co widział chłopiec zanim świat ogarnęła ciemność była postać dosięgająca monstrum i pytanie które sobie zadał zanim stracił przytomność. – Ojciec?