Droga bez powrotu. Geneza – recenzja filmu

Oryginalna Droga bez powrotu miała swoją premierę w 2003 roku i okazała się początkiem długiej serii składającej się z aż 6 części, niestety z każdym kolejnym odcinkiem tego amerykańskiego slashera klasy B, poziom widowiska spadał w dół, by w końcu, ostatecznie w 2014 roku sięgnąć dna. Wtedy to jej producenci postanowili odstawić tę markę na półkę, tym razem na dłuższy czas aż do dnia dzisiejszego.

Film Wrong Turn z 2003 roku opowiadał o grupie przyjaciół którzy przemierzając lasy zachodniej wirginii natykają się na grupę zdeformowanych i wygłodniałych kanibali. Dalsze ich losy można sobie jedynie wyobrazić, z typowych amerykańskich podróżników stają się nagle głównymi ofiarami polowania i głównym daniem dnia dla niepełnosprawnych mieszkańców lasu. Muszę przyznać i chyba większość się ze mną zgodzi, że pierwsza część była najlepsza i prezentowała pewien, jak na tamte lata poziom który podobał się młodzieży.

Droga bez powrotu: Geneza z 2021 roku jest siódmym filmem w tej serii ale co ważne jest rebootem pierwszej części i na wielu płaszczyznach scenariusza dość mocno odbiega od oryginału. Co ciekawe historię na nowo opisał ten sam scenarzysta co pierwowzór z 2003 roku. Wyreżyserował go natomiast już inny reżyser, Mike P. Nelson, o którym wcześniej nie słyszałem ale gratuluje mu omawianego filmu. Główną rolę zagrali Charlotte Elizabeth Vega, Matthew Avery Modine, William Sage III i inni mniej znani aktorzy.

Reżyserowi, scenarzyście jak i aktorom ten film się udał. Akcja jest prowadzona wolno, powiedziałbym spokojnie ale film nie nuży tylko zachęca do śledzenia losów postaci. Aktorzy zagrali tak jak można oczekiwać po tego typu produkcji, potrafią chodzić, walczyć, krzyczeń i udawać przerażenie. Zdjęcia, dźwięk, montaż, moim zdaniem bez błędów. Muzyka i całe tło dźwiękowe mogłoby być lepsze i bardziej wpadające w ucho, ale jest tu wisienka na torcie w postaci dobrego utworu na napisach końcowych. Warto posłuchać.

Scenariusz. Na tym etapie zaszło najwięcej kontrowersyjnych zmian. Fani oryginalnego slashera będą trochę zawiedzeni i mogą publikować nienawistne komentarze w sieci na stronach o filmie ponieważ w zasadzie Geneza przestała być typowym slasherem a stała się bardziej thrillerem z mocnymi elementami gore, ale nie aż tak mocnymi! Film zaczyna się podobnie jak oryginał, bohaterowie zostają wplątani w akcję w podobny sposób ale cała otoczka fabularna jest już inna, rzekłbym bardziej ambitna i przystająca do dzisiejszych czasów.

Oglądałem wszystkie części oryginalnej serii po kilka razy w ostatnich latach i bardzo lubię jedynkę, gdy pozostałe to strata czasu i powielanie schematu który już nawet w dwójce zaczyna żenować. W świetle starej serii reboot jest dobrym filmem, lekko odmiennym ale trzymającym poziom, mającym swój klimat, widać, że twórcy mieli ambicję i starali się by było to coś więcej niż tylko marny slasher klasy B pod względem wykonania.

Równie dobrze ten film mógł ukazać się pod innym tytułem nie związanym z serią, myślę, że to by mu nie zaszkodziło a wręcz pomogło i było zalążkiem nowej serii. Producenci mogli by wtedy bez problemu wrócić do starej koncepcji pod marką Wrong Turn gdzie czubek z łukiem latał po lesie i polował na blondynki i w tym samym czasie wyciskać dowoli obecną wizję. Pomimo tego, że reboot odbiega fabularnie od oryginału, polecam go obejrzeć też i fanom serii, nie będzie to czas stracony.

Twórca i redaktor naczelny takich portali o grach jak gamesite.pl, ps5site.pl, ps4site.pl oraz takich o innej tematyce i takich co już nie istnieją lub są prowadzone teraz przez inne osoby. Gra na komputerach i konsolach. Aktualnie PC, w przyszłości Nintendo Switch, następnie PlayStation 5.